Menu

Zakochana w słowach

OPOWIADANIE - Nie bój się strachu ( część 6. ) RETURN

nastjabooks

dark1852985_1920

Emma leżała na łóżku i rozmarzonym wzrokiem wpatrywała się w biały sufit. Wspominała wczorajszą randkę z Mattem. Zabrał ją do nowo otwartej restauracji „My Rose”, a potem poszli na długi spacer do pobliskiego parku. Kiedy ich przyjaciele dowiedzieli się, że ta dwójka się ze sobą spotyka, byli przeszczęśliwi. Cały czas pytali ich, dlaczego tak długo z tym czekali, i że są dla siebie stworzeni.

Od wydarzeń w lesie minął już prawie miesiąc. Po przyjeździe policji cała dwunastka złożyła zeznania. Ani Emma, ani Matt nie zająknęli się choćby słowem o duchu chłopca, który ich nękał. Ich przyjaciele nie zadawali żadnych pytań. Wszyscy złożyli jednakowe wyjaśnienia. Powiedzieli, że na cmentarz trafili przypadkiem i takim oto sposobem znaleźli szczątki chłopca. Po przyjeździe rodziców wszyscy wrócili do swoich domów.

Emma już pierwszej nocy po powrocie z obozu miała dziwny sen:

Znów znajduje się w lesie; jest noc. Widzi siebie stojącą pośrodku jakiegoś dziwnego kręgu. Wokół niej płonie ogień. Słyszy dziwne głosy. Powoli okrążają ją postaci w czarnych szatach i kapturach zakrywających ich twarze. Szepczą słowa, ale Emma nie ma pojęcia, co to za język. Próbuje krzyczeć, ale nie może otworzyć ust. Ma wrażenie, że są zaszyte. Jedna z postaci podchodzi do niej i kreśli na jej czole jakiś znak. Kolejna z zakapturzonych bierze do ręki jakąś starą księgę i zaczyna czytać. Emma nie rozumie ani słowa. Może to łacina, a może jeszcze inny prastary język. Budzi się zlana potem.

Ten sen śnił jej się każdej nocy. Powiedziała o tym Mattowi i okazało się, że on również miał ten sam koszmar. Emma wiedziała, że ma to jakiś związek z Chłopcem O Mrocznej Duszy. Pamiętała bardzo dokładnie jak powiedział, żeby zaleźli jego ciało zanim i ich zabiją. Powinna o tym zapomnieć, ale nie potrafiła. Wciąż zastanawiała się, kim są ci Oni.

 

***

- Skarbie, tata i ja musimy się zbierać, jeśli chcemy zdążyć na lotnisko – powiedziała mama Emmy, wchodząc do jej pokoju następnego dnia rano.

Tej nocy Emma nie miała żadnego koszmaru. Randka z Mattem wciąż siedziała jej głowie, dlatego to o nim śniła dzisiejszej nocy. Była to pierwsza noc od prawie miesiąca, którą przespała calusieńką i nie obudziła się zlana potem.

- Dobrze mamo – odparła Emma i usiadła na łóżku. – Bawcie się dobrze.

Mama dziewczyny podeszła i mocno ją przytuliła.

Rodzice Emmy wyjeżdżali na dwutygodniowe wakacje na Majorkę. Był to prezent na ich dwudziestą rocznicę ślubu, do którego dołożyła się cała rodzina.

- Pamiętaj, nie otwieraj obcym i dwa razy sprawdzaj, czy zamknęłaś wszystkie zamki.

Emma przewróciła oczami.

- Maamoo… Jakbyś zapomniała, że mam 18 lat. Nie jestem już dzieckiem. Dam radę.

- Dobrze, dobrze. Ale w razie czego, dzwoń.

- Nie martw się. Nic mi nie będzie.

Emma odprowadziła mamę na dół i na pożegnanie uściskała swojego tatę, który czekał na dole z walizkami.

- Dzwoń w razie problemów – powiedział i jeszcze raz przytulił Emmę.

- Okej, okej. Jedźcie już. Obiecuję, że będę dzwonić.

Gdy tylko państwo Marks ruszyli z podjazdu, Emma zamknęła drzwi i dwa razy sprawdziła zamki tak, jak kazała jej mama. Potem zjadła płatki i wróciła do swojego pokoju. Telefon leżący na biurku, zawibrował. Emma odblokowała ekran i otworzyła wiadomość od Matta.

MATT: JAK CI SIĘ PODOBAŁA WCZORAJSZA RANDKA?

EMMA: BARDZO. JUŻ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ KOLEJNEJ – odpisała natychmiast.

Po kilku sekundach otrzymała odpowiedź.

MATT: CIESZĘ SIĘ, ŻE TAK MÓWISZ. OBIECUJĘ, ŻE KOLEJNA JUŻ NIEDŁUGO. SPOTKAMY SIĘ DZISIAJ?

Emma uśmiechnęła się. Widziała się z Mattem zaledwie kilka godzin temu, a już zdążyła się za nim stęsknić. Szybko zaczęła pisać kolejną wiadomość.

EMMA: DZISIAJ U MNIE O 18.00. RODZICE WŁAŚNIE WYJECHALI. MOŻEMY OBEJRZEĆ JAKIŚ FILM, A POTEM… TROCHĘ SIĘ POPRZYTULAĆ.

Odpowiedź przyszła błyskawicznie.

MATT: BĘDĘ PUNKTUALNIE. JUŻ SIĘ NIE MOGĘ DOCZEKAĆ.

Dziewczyna wciąż się uśmiechając, odłożyła telefon na miejsce i postanowiła w końcu się ubrać. Kiedy zaczęła wkładać dżinsy zobaczyła, że pod jej drzwiami jest jakiś cień. Gdyby nie była sama w domu, pomyślałaby, że ktoś stoi na korytarzu. A może jednak nie była sama?! Może to włamywacz?! Ta myśl przeraziła Emmę. Kiedy podeszła po cichu bliżej drzwi, cień lekko drgnął. Kucnęła na podłodze i zerknęła przez dziurkę od klucza. Nikogo jednak nie dostrzegła. Nagle poczuła jak przez jej ciało przechodzi dreszcz, a skóra pokrywa się gęsią skórką. Uchyliła powoli drzwi. Korytarz rzeczywiście był pusty. Emma zajrzała do sypialni rodziców i do dwóch pokoi gościnnych. Na szczęście wszystkie były puste. Obeszła również cały dół, a potem po raz kolejny sprawdziła zamki. Wychodziło na to, że była sama i nikt niepożądany nie stał pod jej drzwiami. Tylko ten cień… Emma była pewna, że ktoś tam stał. Wróciła na górę, ale kiedy stanęła pod drzwiami swojego pokoju, poczuła jak krew tężeje jej w żyłach. W białym drewnie wyryte były cztery linie. Wyglądało to tak jakby ktoś zagłębił niezwykle ostre paznokcie w jej drzwiach i przeciągnął nimi w dół. Drżącą ręką nacisnęła klamkę, po czym na miękkich nogach weszła do pokoju. Wyglądał na nienaruszony. Szybko przekręciła klucz i chwyciła za telefon.

EMMA: ZMIANA PLANÓW. PRZYJEDŹ TERAZ, BŁAGAM.

Kliknęła Wyślij i usiadła na podłodze wlepiając wzrok w szparę w drzwiach. Po cieniu nie było ani śladu. Emma prawdopodobnie uznałaby to za przywidzenie, gdyby nie ślady paznokci na jej drzwiach, które wyglądały aż nazbyt realistycznie. Odpowiedź od Matta przyszła po kilku minutach.

MATT: JUŻ JADĘ. WSZYSTKO W PORZĄDKU? MARTWIĘ SIĘ.

Emma próbowała opanować drżenie rąk, ale niezbyt jej to wychodziło. Napisała tylko trzy słowa i odłożyła telefon. Tak naprawdę nie miała pojęcia, czy wszystko było w porządku. Bała się, że to dalszy ciąg obozowego koszmaru. Może to coś, co zabiło chłopca, przyszło za nią. Pokręciła głową. Nie, to niemożliwe, pomyślała.,

EMMA: PO PROSTU PRZYJEDŹ.

 

***

Nie minęło dziesięć minut, a rozległo się głośne pukanie do drzwi. Emma przekręciła zamek i od razu wtuliła się w Matta. Przez chwilę trwali tak bez słowa, aż w końcu dziewczyna się odsunęła i spojrzała na Matta przerażonym wzrokiem.

- Co się stało? – spytał. Zauważył, że Emma drży.

- Wejdź do środka.

Chłopak zrobił, co kazała. Przez chwilę patrzył jak Emma przekręca zamki i sprawdza dwa razy, czy na pewno drzwi są zamknięte. Kiedy skończyła, głośno wciągnęła powietrze, po czym ruszyła na piętro. Matt cały czas szedł za nią, dopóki nie stanął pod drzwiami jej pokoju. Pierwsze, co rzuciło mu się w oczu to cztery pręgi wyryte w białych drzwiach. Bywał u Emmy przynajmniej raz w tygodniu i wiedział, że tego wcześniej na pewno tu nie było.

Dziewczyna bez słowa nacisnęła klamkę i usiadła na swoim łóżku. Matt zrobił to samo.

- Zaczynam się denerwować. Powiedz, o co chodzi – poprosił Matt. Patrzył wyczekująco na swoją dziewczynę.

- Coś było pod drzwiami – zaczęła mówić, a głos lekko jej drżał. – Jakiś cień. Wyjrzałam na korytarz, ale nikogo tam nie było. Obeszłam cały domu, ale nie było śladu obecności kogokolwiek. Wszystkie zamki i okna były zamknięte, a potem zobaczyłam to… - wskazała na drzwi. – Jakby ktoś przeciągnął po drewnie długimi i ostrymi paznokciami.

- Słyszałaś jakieś kroki, albo chociaż drapanie?

- Kompletnie nic. Widziałam tylko ten dziwny cień, który najpierw się poruszył, a potem zniknął – westchnęła.

- Pamiętasz jak opowiadałaś mi, że masz te dziwne koszmary o lesie, a ja powiedziałem, że też je miewam?

Emma potwierdziła skinieniem głowy.

- Dzisiaj też śniłem o tych zakapturzonych postaciach. Ale tym razem ty też tam byłaś. Leżałaś na środku tego dziwnego kręgu nieprzytomna i… miałaś zaszyte usta.

Dziewczyna poczuła jak robi jej się niedobrze. Wzięła kilka głębszych oddechów i spojrzała na Matta.

- Boję się, że… że to coś przyszło za nami z lasu. Ci Oni, o których mówił ten martwy chłopiec. Powiedział, że nas zabiją.

Matt objął ją ramieniem. On również o tym pomyślał.

- Może powinniśmy dowiedzieć się kim Oni są?

- Ale jak? Przecież nawet nie wiemy, czego szukamy.

Matt się zamyślił. Do głowy przychodził mu tylko jeden pomysł.

- Może zacznijmy od tego, co mamy: las, dziwne postaci, jakiś rytuał… Co ci to przypomina?

- Nie wiem... – westchnęła Emma. – Gdzieś czytałam, że sekty słynęły z takich okropności.

- Właśnie. Od tego powinniśmy zaczął. Przecież w internecie jest wszystko. Na pewno znajdziemy coś o sekcie, która składała ofiary z ludzi i wieszała je na drzewach.

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Od autora: Tę część dedykuję Kasi S., która była doskonałą motywacją do napisania kolejnych  :*

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jeśli chcesz być na bieżąco z postami, polub fanpage na Facebooku ( kliknij tutaj!/ )

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nie wyrażam zgody na: kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie bez mojej wiedzy i zgody wszelakich prac zamieszczanych na mojej stronie zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

© Zakochana w słowach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci