Menu

Zakochana w słowach

" Tabula rasa et plana et polika " - Albert Wielki

OPOWIADANIE - Nie bój się strachu ( część 12. - OSTATNIA ) RETURN

nastjabooks

rearmirror1119717_1920

              Emma poczuła coś ciepłego na twarzy. Otworzyła oczy i natychmiast je zamknęła, oślepiona jasnymi promieniami słońca. Usiadła i rozejrzała się dookoła. Drzewa, drzewa, drzewa…. Nadal była w lesie. Nie żyła? Spojrzała na swoje ręce. Po siniakach i zadrapaniach nie było ani śladu. Na pewno umarła; nie potrafiła znaleźć innego wytłumaczenia. Ostatnią rzeczą, jaką pamiętała, była ciemna maź, która pochłonęła ją całkowicie. Potem był już tylko mrok, nic poza tym.

Poruszyła kończynami i doszła do wniosku, że nic ją nie boli; to ją tylko utwierdziło w przekonaniu, że naprawdę nie żyła. Wstała z ziemi i się rozejrzała. Za drzewami zamajaczył jakiś kształt.

            - Emma! - usłyszała swoje imię. Ktoś ją wołał!

- Tu jestem! - odkrzyknęła.

Kształt, który wcześniej mignął jej między drzewami, zaczął zbliżać się w jej stronę. Zmrużyła oczy i wytężyła wzrok. Dopiero po chwili do niej dotarło, kogo widzi.

- Matt! - zaczęła biec w jego stronę. Kiedy miał ją chwycić w swoje ramiona, gwałtownie się zatrzymała i cofnęła, jakby był czymś obrzydliwym.

- Coś nie tak? - zapytał, wyraźnie zaniepokojony.

- Ty też nie żyjesz – powiedziała, próbując się nie rozpłakać. Matt zmarszczył czoło.

- Dlaczego tak uważasz? Oboje wyszliśmy z tego cało.

- Ale… - zaczęła, całkowicie zbita z tropu. - Twoje rany i siniaki zniknęły… Tak jak moje. I demon… Sekta….

Po policzkach Emmy popłynęły w końcu łzy. Matt bez wahania podszedł do niej i mocno przytulił.

Opowiedział jej o pojawieniu się chłopca, o tym jak Mallanomm zaczął się cofać i kurczyć. Wyjaśnił jej także, na czym dokładnie polegał rytuał ofiary, o którym czytali. Przyznał się Emmie, że na początku też myślał, że jest martwy, ale w końcu dotarło do niego, że to chłopiec ich uzdrowił.

- Tak się cieszę, że nic nam nie jest – powiedziała, znowu wtulając się w Matta.

- Ja też. Byłem pewien, że już cię więcej nie zobaczę.

- A Hektor? Co z nim?

- Chyba nie wszystko poszło po jego myśli. Potwór pochłonął najpierw sektę, a potem jego.

- Co teraz?

Matt westchnął.

- Musimy o tym zapomnieć i żyć jakby to wszystko nie miało miejsca. Nie ma innej rady. Z resztą, kto by nam uwierzył.

- A zniknięcie Hektora?

- Kiedy jego mama się zorientuje, że zaginął, pewnie zgłosi to na policję. A sama wiesz, jak tutejsze służby reagują na takie sprawy. Stwierdzą, że się zbuntował i uciekł z domu. Wszyscy wiedzą, jaki był z niego dziwak.

- Masz rację.

Emma spojrzała na Matta i poczuła kolejny przypływ euforii. Tak bardzo cieszyła się, że nic im nie jest.

- Wynośmy się stąd. Znalazłem mój samochód. Hektor nas nim tu przywiózł. Zaparkował w bocznej drodze, niedaleko cmentarza.

- Nie mam nic przeciwko.

Matt objął ją ramieniem i we dwójkę zaczęli przedzierać się przez gęstwinę lasu, aż w końcu dotarli do auta.

Dopiero, kiedy znaleźli się z dala od tego miejsca, oboje odetchnęli z ulgą. W te wakacje zdecydowanie wydarzyło się zbyt dużo okropnych rzeczy. Emma w końcu zrozumiała, że istnieją duchy i istnieje zło. Na samą myśl o Hektorze robiło jej się niedobrze. Cały czas dziękowała w myślach chłopcu, za to, jak bardzo im pomógł. Gdyby nie on, nie siedzieliby teraz razem w samochodzie i nie wracali cali i zdrowi do domu.

- Zostaniesz u mnie przez parę dni?

- Jasne – odparł Matt, posyłając jej ciepły uśmiech. - Tylko będę musiał zadzwonić do mamy, żeby się nie martwiła.

- Mam nadzieję, że pomożesz mi uprzątnąć gabinet ojca.

- A mam inne wyjście?

- Nie – odparła stanowczo Emma, po czym oboje wybuchnęli śmiechem.

- Wiesz co? Jeśli znowu ktoś będzie chciał nas złożyć w ofierze, będziemy przygotowani. – Matt cały czas się uśmiechał, ale Emma wiedziała, że mówi poważnie.

- Zło nigdy nie zniknie. Nie wiemy, kiedy znowu obierze nas na celownik.

- Ten napis „Nie bój się strachu” nie jest wcale głupi. To od niego wszystko się zaczęło. Brzmi trochę jak mantra.

Emma się zamyśliła.

Nie bój się strachu…

Im dłużej wypowiadała te trzy słowa, tym mniej się bała. Jestem silna i wcale się nie boję, pomyślała. Jeśli będzie następny raz, to ona będzie górą. Już nigdy nie pozwoli sobie na strach.

Nie bój się strachu, Emmo…

Nie będę…


© Zakochana w słowach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci