Menu

Zakochana w słowach

" Tabula rasa et plana et polika " - Albert Wielki

OPOWIADANIE - Bracia z krwią na rękach

nastjabooks

gun2334119_1920

- Pamiętaj o jutrzejszym spotkaniu z klientem – przypomniała sekretarka, gdy Artur opuścił swoje biuro. Był zmęczony i marzył o tym, żeby znaleźć się w ciepłym łóżku. Plecy bolały go od ośmiogodzinnego siedzenia za biurkiem, a oczy łzawiły od ciągłego wpatrywania się w monitor komputera. Ta praca go wykańczała, ale dawała też ponadprzeciętne zarobki, co było doskonałym powodem, aby jej nie rzucać.

            - Dziękuję za przypomnienie, pani Karolino – powiedział nawet na nią nie patrząc. – Do widzenia!

            Kiedy znalazł się na zewnątrz, wciągnął w płuca mroźne powietrze i przez chwilę czuł się jak nowonarodzony. Praca w biurze zdecydowanie mu nie służyła. Nienawidził całej tej biurokracji, zebrań, spotkań z klientami, comiesięcznych zestawień. Dawał sobie jeszcze rok, zanim rozkręci jakiś własny biznes.

            Powolnym krokiem ruszył do swojego auta, wsiadł do niego i już miał przekręcić kluczyk w stacyjce, gdy nagle rozbrzmiał dzwonek jego telefonu. Z ociąganiem sięgnął do kieszeni spodni i spojrzał na ekran. Dzwonił Tomek – najlepszy przyjaciel Artura.

            - Słucham? - Przez chwilę po drugiej stronie panowała cisza. – Tomek?

            - Nie mogę… nie mogę tak dłużej… – powiedział żałośnie jego przyjaciel.
            - Jesteś pijany? – spytał Artur. Był coraz bardziej zaniepokojony.

            - Chyba tak… - westchnął tamten. – Alkohol trochę pomaga, ale nie za wiele.

Artur z piskiem opon wyjechał z parkingu i ruszył w stronę mieszkania swojego przyjaciela.

            - Już do ciebie jadę.

            Po drugiej stronie rozległ się dźwięk tłuczonego szkła.

            - Niech to szlag! – krzyknął Tomek. – Jak już jedziesz to mógłbyś kupić jeszcze jedną butelkę wódki? Ta właśnie się zbiła – wyjaśnił, a potem się rozłączył.

            - Tomek?!

            Cisza.

            Artur docisnął pedał gazu i już po pięciu minutach biegł po schodach do mieszkania Tomka. Wiedział, że drzwi będą otwarte, więc nawet nie pukał. Wbiegł do środka i stanął jak wryty. To, co zobaczył zmroziło mu krew w żyłach.

            - Tomek? Co ty…?

            Jego przyjaciel siedział na podłodze z bronią przystawioną do prawej skroni. W powietrzu unosił się zapach wódki, a na stoliku leżały kawałki szkła. Po policzkach Tomka płynęły łzy. Spojrzał Arturowi prosto w oczy i położył palec na spuście.

            - Nie mogę, rozumiesz?! – wrzasnął. – Widzę ją wszędzie! To się nigdy nie skończy! Oszaleję, jeśli nie palnę sobie w łeb!

            Artur zrobił krok do przodu.

            - Czyli twoim zdaniem palnięcie sobie w łeb, nie jest oznaką szaleństwa? – spytał. Jego głos był cichy i lekko drżał.

            - Nie wiem… - westchnął, zdejmując palec ze spustu, ale nie odsuwając broni od skroni.

            - Odłóż broń i porozmawiajmy – poprosił Artur. – Skąd ty w ogóle wziąłeś ten pistolet?

            - Zabrałem z sejfu ojca – odparł Tomek. – Artur jesteś moim najlepszym przyjacielem, dlatego proszę cię abyś wyszedł. Nie chcę żebyś na to patrzył.

            - Nie ma mowy. Nie ruszę się stąd, dopóki ze mną nie pogadasz.

            Przez chwilę mierzyli się spojrzeniami, aż Tomek zdecydował się opuścić broń.

            Artur usiadł obok niego. Wiedział że musi coś zrobić, aby odsunąć swojego przyjaciela od absurdalnego pomysłu strzelenia sobie w głowę, tylko po to, żeby zagłuszyć wyrzuty sumienia. Siedzieli w tym obaj i razem musieli coś z tym zrobić.

            - Naprawdę myślisz, że odebranie sobie życia coś zmieni? – spytał Artur. – Pomyślałeś chociaż przez chwilę, co ja czuję? Nie tylko ty dźwigasz ciężar tej tajemnicy, pamiętasz?

            Tomek wyglądał jeszcze żałośniej, niż chwilę temu.

            - Jestem mordercą – szepnął. – Ty nikogo nie zabiłeś.

            Artur czuł jak krew zaczyna mu szybciej krążyć w żyłach. Wziął kilka głębszych wdechów, zanim wypowiedział następne zdanie.

            - Nie jesteś mordercą. To był wypadek, rozumiesz? Skąd miałeś wiedzieć, że kiedy ją odepchniesz, zawadzi o dywan i uderzy głową o kant stołu.

            - Nie powinien był wtedy po ciebie dzwonić. Mogłem od razu zgłosić się na policję. Czemu mi w ogóle pomogłeś?

            - Bo jesteś dla mnie jak brat, a braciom się pomaga.

            - Nawet w zacieraniu śladów zbrodni i pozbywaniu się ciała? – spytał sarkastycznie Tomek.

            - Nawet wtedy.

            Artur wiedział, że to, co zrobili dziesięć lat temu było przestępstwem. Powinni byli od razu zgłosić się na policję i przyznać do wszystkiego, ale bali się i chronili nawzajem. Naprawdę traktował Tomka jak brata, którego nigdy nie miał, dlatego mu pomógł. Nie potrafił postąpić inaczej. Zrobił to, co nakazało mu serce. Był gotów skoczyć za nim w ogień, jeśli tego wymagałaby sytuacja.

            - Pamiętasz jak się poznaliśmy? – spytał Artur.

            Po twarzy Tomka zaczął błąkać się delikatny uśmiech, co znaczyło, że pamiętał.

            - To była czwarta klasa. Dopiero co się przeprowadziliśmy, a ja nikogo nie znałem – zaczął mówić Tomek ze łzami w oczach. – Siedziałem sam w ostatniej ławce, a ty dosiadłeś się do mnie i spytałeś, czy chcę z tobą poczytać. To był „Moby Dick”, jeśli dobrze pamiętam. Potem przez kilka kolejnych lekcji zamiast słuchać wywodów nauczyciela, z zapartym tchem śledziliśmy losy bohaterów. Później zapytałeś, czy chcę być twoim najlepszym przyjacielem na zawsze.

            - A ty powiedziałeś, że się zgadzasz i tak to się zaczęło – dopowiedział Artur. – Naprawdę chcesz puścić w niepamięć te wszystkie lata?

            Tomek wyglądał na zagubionego. Spuścił wzrok i wpatrywał się w podłogę.

            - Wydaje mi się, że to dobre wyjście – wyszeptał.

            Artur sięgnął po pistolet i tym razem to on przyłożył go do swojej skroni.

            - To w takim razie zrobimy to razem.

            Tomek przeniósł spojrzenie z podłogi na swojego towarzysza i zamarł.

            - Co ty robisz?! – wrzasnął. – Odłóż to!

            Artur ani drgnął. Robił to, co wcześniej jego towarzysz. Czuł w dłoni ciężar pistoletu i zastanawiał się, czy gdyby strzelił, poczułby ból, czy po prostu od razu nastałaby ciemność.

            - Mamy tajemnicę; jesteśmy braćmi z krwią na rękach. Obiecaliśmy sobie, że na zawsze będziemy przyjaciółmi. Mi też jest ciężko. Cały czas dręczą mnie koszmary, czasami w ogóle nie śpię. Skoro ty chcesz odejść, idę z tobą. Palniemy sobie w łeb jak szaleńcy, ale przynajmniej pozbędziemy się wyrzutów sumienia. Przecież to oto chodzi, czyż nie? Mamy przestać czuć! – Artur nie wytrzymał i zaczął wrzeszczeć. – Po prostu się zabijmy! - Wściekły odsunął pistolet od głowy, wysunął magazynek, opróżnił z naboi i cisnął nimi w naprzeciwległą ścianę. – Naprawdę tego chcesz?!

            Artur oddychał ciężko i miażdżył spojrzeniem Tomka.

            - Przepraszam cię… – odezwał się w końcu. – Przepraszam… – Tomek ukrył twarz w dłoniach. Cały drżał.

            - Nie przepraszaj. Krwi z rąk już nigdy nie zmyjemy. Jak umrzemy będziemy się smażyć w piekle, ale na razie musimy zachować przynajmniej jakieś pozory normalności. Jeśli będziemy wciąż o tym myśleć, oszalejemy. Tego chcesz?

            - Nie – wyszeptał Tomek. – Masz rację. Musimy jakoś z tym żyć. Jesteśmy w końcu braćmi.

            Artur odchylił głowę do tyłu i odetchnął. Naprawdę był gotowy podziurawić sobie czaszkę, byle tylko być z przyjacielem. Nie potrafił nawet wyobrazić sobie tego, że mógłby go stracić.

            - Obiecaj, że już tego nie spróbujesz.

            - Obiecuję – powiedział Tomek, patrząc mu prosto w oczy. – Udajmy, że to się nigdy nie wydarzyło.

            - Nie ma sprawy – odparł Artur. – Przecież od dziesięciu lat udajemy, że pewne rzeczy wcale nie miały miejsca.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jeśli chcesz być na bieżąco z postami, polub fanpage na Facebooku ( kliknij tutaj!/ )

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nie wyrażam zgody na: kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie bez mojej wiedzy i zgody wszelakich prac zamieszczanych na mojej stronie zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

                         

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Komediantka W Spodniach] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Witam!
    Jakimś cudem zawędrowałam w te mgławice internetowe, ale jakim cudem to się stało, pojęcia nie mam. Wszakże cudów wyjaśnić nikt nie potrafi, bo inaczej nikt by ich nie nazywał cudami. (:
    Nie czytam blogów na Bloxie i chyba wiele osób również. Blogspot za to jest bardzo popularny i sama założyłam na nim bloga. Oczywiście, inaczej się na nim nazwałam, ale tu musiałam użyć akurat tej nazwy, bo komediantka coś na sobie mieć. Wyobrażasz sobie komediantkę bez spodni? ;D
    Ogromny czerwony plus dla Ciebie za używanie polskich imion. Wiele osób piszących blogi używa imion zagranicznych - i to zwłaszcza tych występujących w Anglii czy Ameryce. Rzecz jasna, wielki plus otrzymałaby również osoba, której bohaterowie mają imiona norweskie, na przykład.
    ,,Jak już jedziesz to mógłbyś kupić jeszcze jedną butelkę wódki? Ta właśnie się zbiła. Powitajmy Kiepskich! Takie tam skojarzenia. ;D
    Czyli Tomek przypadkowo zabił tamtą kobietę dziesięć lat temu... I dopiero teraz postanowił się zabić? Ale jego przyjaciel obmyślił wspaniałą taktykę - skoro ty się zabijesz, i ja się zabiję, ale tak naprawdę kłamię, by przemówić ci do rozumu.
    Artur i Tomek zostali przyjaciółmi po zaledwie kilku lekcjach. Z prędkością światła, haha.
    Nie czytałam ,,Moby'ego Dicka. Czy według Ciebie to lektura obowiązkowa? ;)
    Opowiadanie strasznie krótkie, jednak mimo wszystko nie żałuję, że je przeczytałam. Poza tym, ktoś Ci wreszcie da kopa do działania. (: Jak wspominałam, Blox jest mało popularny, natomiast komentarze czytelników motywują.
    Może za wcześnie, ale życzę powodzenia na maturze. Ja już jestem po i w tym roku wybieram się po raz pierwszy na studia.

  • Gość: [Komediantka W Spodniach] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Nie wyświetlają tu się niektóre znaki. Dziwne...

  • nastjabooks

    Wow, cóż za długi komentarz...
    Co do opowiadania.... Wiem, że nie jest idealne, ale jak się chce, to we wszystkim można znaleźć jakieś nieprawidłowości. Nawet w książkach okrzykniętych mianem bestsellerów. Na jego napisanie nie miałam zbyt wiele czasu. Powstało dla Miesięcznika Wobec, ale z racji tego, że jego działalność chwilowo zawieszono, trafiło tutaj. Cytat, który miałam zinterpretować, brzmiał: " Musimy nauczyć się żyć razem jak bracia, jeżeli nie chcemy zginąć razem jak szaleńcy" .
    Moby Dick nie jest jak dla mnie lekturą obowiązkową. Przede wszystkim to rzecz gustu. Jeśli lubi się taki rzeczy, to czemu by nie przeczytać.
    Fajnie, że wpadłaś, dzięki!
    Nie wiem, czy Twój komentarz mnie zmotywuje, czy wręcz przeciwnie, ale i tak miło, że zostawiłaś po sobie kilka słów.
    Pozdrawiam.

  • Gość *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Mam w zwyczaju takie pisać, jeśli wymaga od tego sytuacja, haha. Pewnie ze względu na moją gadatliwość nie mam problemu z poznawaniem nowych ludzi. ;D
    Nieprawidłowości? Nie wiem, gdzie ja mówiłam o nieprawidłowościach, ale się domyślam, o co chodzi - w takim razie jest to raczej wina charakteru bohatera. Nieprawidłowości byłyby, gdyby bohater stracił matkę, a ona nagle w niewytłumaczalny sposób zmartwychwstała.
    Czyli moja ocena powinna poszybować nieco w górę. (: Ja nie zgłaszałam się do miesięczników czy na konkursy, a pisać na z góry podany temat i na czas *zwłaszcza na czas* jest trochę trudniej. Z ciekawości przeczytam jeszcze Twoje inne opowiadania. Jeśli chcesz, możesz zajrzeć i do mnie na ,,Więźnia niewinności. Linków raczej nie trzeba podawać, w wyszukiwarce na pewno znajdziesz. (: Tia, wiem, reklama, no ale każdy chce, by jego twory były czytane, więc to normalne. Gorzej, jeśli ktoś tylko udaje, że czyta i pisze komentarze po to, by ktoś wpadł do niego.
    Chodziło mnie o to, czy czytałaś ,,Moby'ego Dicka i czy Cię zaciekawił.
    Również pozdrawiam. (:

  • Gość: [Komediantka W Spodniach] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Oczywiście poprzez fałszywe komentarze miałam na myśli te krótkie - i zapomniałam się nazwać. W sumie to do mnie podobne, haha - na Blogspocie się tylko loguje.

  • nastjabooks

    Ja też nie zgłaszam się do konkursów, a praca dla miesięcznika to czysty przypadek. Jednak nie żałuję. Dużo się nauczyłam od mojej Redaktor, która miała wiele rad dla piszących. Dzięki niej choć trochę podszkoliłam się w pisaniu.
    Ale jak sama mówisz, pisanie na czas jest trudniejsze

© Zakochana w słowach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci